Początek grudnia. Noc polarna. Zimą w Longyearbyen słońce przez całą dobę ukrywa się za horyzontem. Budzę się zaskakująco wypoczęta, w moim pokoju jest zupełnie ciemno, zdezorientowana patrzę na zegarek.

– Już po dziesiątej!! – powiedziałam do siebie – Ale pospałam.

   Za oknem nie ma półmroku, nie ma charakterystycznej łuny, poświaty, a już na pewno nie ma słońca. Kiedyś usłyszałam, że podczas nocy polarnej człowiek więcej śpi. No cóż, ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, skoro sama właśnie przespałam cały poranek. Wybieram się do sklepu kupić coś do jedzenia. Jest zima, jestem na Arktyce, więc pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to, żeby się ciepło ubrać. Zakładam zatem wełniane skarpetki, termiczną bieliznę, ciepłe spodnie, polar, puchową kurtkę, czapkę i rękawiczki. Muszę pamiętać również o odblaskowych szelkach, bez nich będę raczej słabo widoczna dla kierowców. Miasteczko Longyearbyen to co prawda tylko nieco ponad dwa tysiące mieszkańców, ale ruch na ulicy jest całkiem spory. A ponieważ przezorny zawsze ubezpieczony – odblaski muszą być. Dosyć szybko skompletowałam cały strój i niczym ludzik Michelin wychodzę na zewnątrz stawić czoła arktycznej zimie. Od razu widać, że jestem nietutejsza. Mieszkańcy w dżinsach i “wiosennych” kurtkach, często bez czapek, a ja żem się wystroiła jak na zagładę polarną.

– Rzeczywiście nie jest aż tak zimno. – mówię do siebie. – Trzeba było sprawdzić przed wyjściem pogodę.

Mieszkańcy jednak narzekają i niecierpliwie czekają, aż spadnie śnieg i przyjdą mrozy.

– Ale zaraz, zaraz czy mnie coś ominęło? To chyba nie najgorzej, że nie mamy 30°C poniżej zera.

– No nie do końca – tłumaczy mi jeden z mieszkańców Longyearbyen. – Mróz i śnieg oznaczają sezon skuterowy. Sezon skuterowy to polarne wyprawy, a przede wszystkim to możliwość szybszego transportu ciężkich rzeczy do oddalonych chatek. Zimą to właśnie skutery są najważniejszym środkiem komunikacyjnym. No ale musi spaść śnieg.

A ten na dobre pojawi się dopiero w styczniu. Arktyka to region, który ociepla się znacznie szybciej niż reszta świata. Zima na Svalbardzie robi się coraz krótsza, zresztą ta samo zjawisko możemy zaobserwować również w Europie. Nikogo już nie dziwią informacje o zamkniętych stokach narciarskich, bądź artykuły o wypożyczalniach sprzętu zimowego, które nagle swoją ofertę wzbogaciły o rowery, a „białe” Święta Bożego Narodzenia coraz częściej możemy zobaczyć już tylko w telewizji.