Często słyszę to pytanie, odpowiadałam na nie wiele razy i o dziwo za każdym razem odpowiedź jest inna. Z każdej podróży na daleką Północ przywożę nowe wspomnienia, nowe doświadczenia i lekcje, nowe znajomości. Na początku Arktyka wydała mi się bardzo surowa i niedostępna: industrialny wygląd arktycznych osad, wszechobecne rurociągi. Na próżno szukać tu zapierających dech w piersiach, przepięknych budynków. Arktyka pod tym względem jest bardzo oszczędna i prosta. 

Z czasem odkryłam na czym polega urok Północy. Tak naprawdę chodzi o to, że to my jesteśmy gośćmi pod biegunem. Natura łaskawie pozwoliła nam się tutaj osiedlić i to ona dyktuje warunki naszego tymczasowego zakwaterowania. Piękno Arktyki to miejsca dzikie, niedostępne i jeszcze nieodkryte. Oczywiście nasza wrodzona ciekawość pcha nas, aby iść wyżej, dalej, aż do granic wytrzymałości. Arktyka to wciąż tajemnica, natura pozwala nam ją powoli odkrywać i to jest wspaniałe. Powinniśmy czuć wdzięczność za jej gościnność. No, ale jak to czasem bywa, matka natura, jak każdy inny gospodarz, potrafi się zdenerwować.  I kiedy goście się źle zachowują, delikatnie daje im do zrozumienia, że czas opuścić przyjęcie. 

Arktyka to ludzie. To mała dziewczynka, która z kwiatkiem za uchem niczym księżniczka pozuje mi do zdjęcia. To naukowiec, który z wielką pasją, a jednocześnie smutkiem, opowiada o lodowcach. To starsza kobieta, która nigdy nie opuściła Grenlandii, ale marzy o podróży do Hiszpanii. W tym jakże śnieżnym i mroźnym miejscu to właśnie ludzie są niekończącym się źródłem ciepła. 

A więc co mnie ciągnie na Arktykę? Północ to najlepsze miejsce, aby wniknąć w głąb siebie.