Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Willem Barents Spitsbergen. Jednak ani Kolumb ani Barents nie byli pierwsi, którzy postawili nogę na „Nowej Ziemi”. Przypuszcza się, że na Svalbard, na długo przed Holendrem, przybyli Wikingowie. Jednak nie osiedlili się oni na tych niegościnnych terenach. A zatem co się zmieniło? Dlaczego właśnie teraz? Co ciągnie ludzi na Północ? Początkowo na pewno żądza odkrywania nieznanych terenów. Być wyżej, dalej, być pierwszym. Epoka wielkich odkryć geograficznych przypada na przełom XV i XVI wieku. Te najbardziej znane ze szkolnych podręczników to droga morska do Indii odkryta przez Vasco da Gamę i wspomniana już wyprawa Kolumba do Ameryki. Listę złotej ery podróżniczej zamyka rok 1596, kiedy to Willem Barents dotarł na mroźny Spitsbergen. Mapa świata jest już prawie ukończona, ale niestety przyjdzie nam jeszcze długo poczekać, aby poznać ostateczną wersję. 

Z czasem okolice archipelagu zaczęły przyciągać łowców „skarbów”. Polowania na wieloryby, foki, lisy, niedźwiedzie polarne okazały się bardzo dochodowe. Wtedy nikt nie przejmował się konsekwencjami. Jako matematyk w tym miejscu powinnam umieścić jakieś dane statystyczne, ale te ponoć odstraszają, więc się powstrzymam, chociaż przyznaję, że z ciężkim sercem. Na szczęście do gry dołączyli naukowcy i ktoś w końcu zainteresował się znikającą populacją wielorybów. Na Północy zaczęły pojawiać się małe stacje badawcze, niektóre przetrwały do dziś. Svalbard okazał się kopalnią wiedzy o klimacie, to właśnie tutaj możemy dosłownie zobaczyć zachodzące zmiany. Globalny wzrost temperatury nikogo już nie szokuje. Co chwilę jesteśmy bombardowani katastroficznymi informacjami. Żeby się naprawdę przekonać, że sytuacja jest gorsza niż myślimy, zapraszam na Arktykę. To tutaj znikające lodowce pozostawiają po sobie ślad, który trudno zignorować. To namacalny dowód, który możemy zobaczyć na własne oczy.

Z biegiem czasu odkryto, że złoża surowców naturalnych na Svalbardzie są dość łatwo dostępne, przez co Arktyka stała się smakowitym kąskiem dla wielkich przedsiębiorstw górniczych. Od początku XX wieku wybudowano kilka kopalni, a te wymusiły rozwój infrastruktury. Górnicy musieli mieć przecież dach nad głową, a żywność i inne niezbędne rzeczy do przetrwania co jakiś przybijały do portu. Później powstały drogi, wybudowano szkołę, założono sklep. Ludzie osiedlili się tutaj na stałe i wygląda na to, że nieprędko się stąd wyniosą.